Death Knight
Jedna z mang, które miały tworzyć background/lore dla grywalnych klas postaci. Ostatecznie pojawiły się tylko trzy, a jedną z nich jest właśnie Death Knight.
Kluczowe fakty o Death Knight
- Autor scenariusza: Dan Jolley
- Rysunki: Rocio Zucchi
- Rok wydania: 2009
- Miejsce w chronologii Warcrafta: Death Knight rozpoczyna się w momencie, gdy Arthas wyrusza do Northrendu, a następnie trochę „przeskakuje” po najważniejszych wydarzeniach, np. pokazując historię z lokacji startowej DK, a kończąc na pewnych questach w Borean Tundrze (w kampanii WotLK).
- Ważne postacie: Thassarian, Koltira.
Kiedy przeczytać Death Knighta? Jest to opowieść przedstawiające wydarzenia należące do kanonu Warcrafta, jednak ze względu na swój charakter (pokazywanie wielu wydarzeń), warto ją przeczytać, gdy znacie historię z Warcrafta 3 lub WotLK-a. Ciężko ją przedstawić w kolejności czytania, aczkolwiek ta dotyczy tylko książek.
O czym jest Death Knight?
Manga opowiada historię Thassariana. Lojalnego żołnierza sojuszu, który na wezwanie swojego księcia rusza do Northrendu walczyć z nieumarłymi. Tam zostaje zabity i wskrzeszony jako tytułowy rycerz śmierci.

Gdzie kupić mangę Death Knight?
W momencie pisania jest raczej łatwo dostępna nowa w zagranicznych sklepach, a także na portalach z używkami. Raczej nie przekracza ceny okładkowej, tj. koło 40zł.
Ciekawostki o Death Knight
Przy każdej „mandze” można w zasadzie napisać jedną i tą samą rzecz: fachowo to nie jest manga. To komiks rysowany w mangowym stylu. Dla zwykłego zjadacza chleba (w tym dla mnie), nie robi to żadnej różnicy, więc Blizzard świadomie używa terminu „manga” dla łatwiejszego marketingu.
Recenzja mangi Death Knight
Napisałem już coś podobnego przy okazji recenzji The Sunwell Trilogy – nie ma sensu się rozpisywać, bo chwila nieuwagi i przeczytanie recenzji zajmie dłużej niż mangi. A ta jest jednotomowa i nie przedstawia jakiejś wielce składnej historii. Jest to bardziej „tło”, czy wprowadzenie do klasy DK. Ta konkretna pozycja skupia się na historii Thassariana i pobocznie Koltiry, czyli dwóch bardzo znanych DK ze świata gry.
Czemu historia nie jest składna? Ponieważ próbuje wcisnąć o wiele za dużo jak na ten format. Całość zaczyna się na chwilę przed wyruszeniem Arthasa (jeszcze człowieka) do Northrendu, a kończy… na zabiciu jednego z San’laynów podczas questów w Borean Tundrze. Po drodze pojawia się jeszcze lokacja startowa DK i kilka innych wydarzeń, które rozpozna każdy doświadczony gracz.
Death Knight ma nawet satysfakcjonujące zakończenie, jednak jest to bardziej ciekawostka niż pełnoprawna historia, która by wciągnęła od dechy do dechy. Ogólnie nie jest to złe, ale w sumie nie jest też dobre i w zasadzie nie dziwie się, że seria tych mang została przerwana po trzech tomach.
