Curse of the Worgen
Chociaż komiksy ze świata WoW-a nie są jakoś wyjątkowo złe, jednak ostatecznie nie wyszło ich wiele, a ostatnim dłuższym wydaniem było właśnie Curse of the Worgen.
Kluczowe fakty o Curse of the Worgen
- Autor scenariusza: Micky Neilson, James Waugh
- Rysunki: Ludo Lullabi, Tony Washington.
- Rok wydania: 2011
- Miejsce w chronologii Warcrafta: Przed Cataclysmem.
- Ważne postacie: Genn Greymane.
- Liczba tomów i rozdziałów: 1 tom, 5 rozdziałów.
Kiedy przeczytać Curse of the Worgen? Komiksy zasadniczo nie wliczają się do kolejności chronologicznej, aczkolwiek ten należy do kanonu, więc można go „wcisnąć” w kolejność. Komiks odbywa się mniej wiecej w czasie Malfuriona/The Shattering, a na pewno musicie go poznać przed Wolfheart.
O czym jest Curse of the Worgen?
Miasto Gilneas zostaje wstrząśnięte przez serię brutalnych morderstw. Rozwiazanie tej zagadki zbliży mieszkańców miasta do Nocnych Elfów i pomoże zrozumieć, czemu później dołączą do sojuszu.
Klasycznie do wglądu opis z tylnej okładki:

Gdzie kupić Curse of the Worgen?
Niestety w momencie, gdy piszę te słowa, Curse of the Worgen jest bardzo trudno dostępne. Najlepszy sposób to sprawdzać regularnie portale z ofertami rzeczy używanych i liczyć na to, że nie będzie zbyt drogie. Aczkolwiek polecam się długo nie zastanawiać: szybko znikają!
Ciekawostki o Curse of the Worgen
Ten komiks jest jednym z tych, które faktycznie dostały wydanie z serii Blizzard Legends (czego nie da się powiedzieć o Dark Riders i Bloodsworn). Wydań ogólnie jest kilka, poniżej zdjęcie jednego z oryginalnych wydań w miękkiej okładce.

Klątwa druidów, czy Worgenów? Recenzja Curse of the Worgen
Większość innych komiksów Warcrafta miała pecha: często szybko zmieniały się pomysły, czym te komiksy mają być, czy jak mają być wydawane. Nie ominęło to nawet oficjalnego komiksu World of Warcraft (nie mówiąc nawet o cyrku, jaki dotyczył Bloodsworn i Dark Riders). Curse of the Worgen się w pewien sposób bardzo poszczęściło: od początku było planowane jako zamknięta całość. I wiecie co? To widać.
Curse of the Worgen to od dechy do dechy najlepszy komiks Warcrafta, jaki wyszedł. Daje sobie czas na zawiązanie i rozwinięcie akcji, z niczym się nie spieszy, sprawnie przeplata wydarzenia bieżące i retrospekcje, które nadają kontekstu. Bardzo spójnie splata wydarzenia znane z Cataclysmu i nowe postacie, tak, że nic nie kłuje w oczy.
Jest to jeden z tych komiksów, który idealnie reklamuje grę. Po lekturze chce się nie tylko grać Worgenem, ale też… konkretnie druidem, bo chociaż dla wielu może to być spore zaskoczenie, historia toczy się wokół tej właśnie klasy. Normalnie żałuję, że o tym nie wiedziałem, bo bym przeczytał to dawno temu. Kojarzycie, jak w niektórych historiach reprezentacji klas z gry nie używają znanych nam skilli? Tak tutaj pojawia się nawet Mark of the Wild.

Wad jest w zasadzie tak mało, że do rangi jednej z nich urasta pewna “zmiana” w designie postaci. Nagle, kompletnie od czapy, śliczna długowłosa elfka postanawia zostać… nieśliczną krótkowłosą elfką. Wytrzymała ponad 10 tysięcy lat, a nagle z rozdziału na rozdział się magicznie oszpeciła. Na szczęście nie jest to żadna durna scena jak ze współczesnych woke twórczości, gdzie kobieta pokazuje swoją “siłę” przez oszpecanie się.
Brzmi, jakbym wyolbrzymiał? Po prostu serio nie ma się do czego przyczepić. Curse of the Worgen to lektura obowiązkowa.

Jeden komentarz