|

Krąg Nienawiści

Pamiętam, że jednym z największych zaskoczeń po premierze World of Warcraft, była dla mnie obecność ludzi w Kalimdorze, który przecież względem zakończenia Warcrafta 3 miał być dzielony między orków i nocne elfy. Wtedy przyjąłem, że był to tylko zabieg mający balansować obecność ras na obu ówczesnych kontynentach. Byłem w sporym błędzie, chociaż na swoją obronę: nie byłem jedynym, który przegapił powody założenia Theramore. O tym i o początkach relacji ludzi i orków po założeniu Orgrimmaru opowiada Krąg Nienawiści.

Kluczowe fakty o Kręgu Nienawiści

  • Tytuł oryginalny: Cycle of Hatred
  • Autor: Keith R. A. Decandido
  • Rok wydania: 2006
  • Miejsce w chronologii Warcrafta: Między Warcraftem 3 i World of Warcraft
  • Ważne postacie: Jaina, Thrall

Kiedy przeczytać Krąg Nienawiści? Sprawdź w kolejności czytania książek Warcrafta.

O czym jest Krąg Nienawiści?

Każdy, kto pograł trochę w WoW-a wie, że Thrall i Jaina są dobrymi przyjaciółmi – na tyle, na ile można „przyjaciółmi” nazwać przedstawicieli dwóch zwalczających się frakcji. Krąg Nienawiści wyjaśnia, czemu mimo to, nie udało się się zawiązać stałego sojuszu.

Prawdopodobnie lepszy opis znajdziecie na tylnej okładce:

Tylna okładka książki Krąg Nienawiści

Gdzie kupić Krąg Nienawiści?

W momencie pisania… polskie wydanie tej książki jest od dawna niedostępne. Od bardzo dawna. Niestety oznacza to, że jej egzemplarze na rynku wtórnym osiągają szalone ceny. Poniżej 200zł jej raczej nie dostaniecie, a w zasadzie musicie być gotowi nawet na 300. Sytuacji nie ratują angielskie wydania, które są równie trudne do znalezienia i nie są zauważalnie tańsze. Dodatkowo sytuację utrudnia, że Krąg Nienawiści nigdy nie stał się częścią żadnej antologii (co np. pozwala łatwiej dostać Of Blood and Honor). Według mnie to najtrudniejsza do zdobycia książka, o ile nie pływacie w gotówce.

Sprawdźcie sami cenę na Amazonie:

Ciekawostki o Kręgu Nienawiści

  • Chociaż książka wyszła już po premierze World of Warcraft, autor zdecydował się ominąć paru NPC, którzy mogliby „namieszać” w fabule. Z perspektywy czasu ciężko powiedzieć, czy taki zabieg miał sens ponieważ wydane wiele lat później Kroniki w ogóle nie wspominają wydarzeń z tej książki, a historia jednej postaci (no spoiler) zostaje mocno zmieniona.
  • Niektóre angielskie wydania (przykład na zdjęciach) zawierają w środku kilka pokazowych stron z mangi Sunwell Trilogy.

Zdjęcie pokazujące książkę Krąg Nienawiści Tylna okładka książki Krąg Nienawiści

“Musiała pracować dwa razy ciężej, bo…”, czyli recenzja Kręgu Nienawiści

Jako fani Warcrafta mamy niezwykłe szczęście. Większość, a nawet zdecydowana większość książek trzyma przynajmniej dobry poziom, co przy materiałach tworzonych jakby “obok” dużych franczyz nie jest normą. Niestety są jednak wyjątki od tej reguły, a wyjątkowo niechlubnym jest właśnie ten tytuł. O co chodzi? Na to pytanie odpowie recenzja Kręgu Nienawiści.

Nie czytajcie tego, szkoda zdrowia

Zacznę od swojego rodzaju tl;dr: nie kupujcie tej książki. Jest droga, trudno dostępna, a przede wszystkim nie ma sensu tracić życia na te kocopoły. Informacyjnie: cytaty tłumacze sam z angielskiego wydania, nie czytałem polskiej edycji.

Wszystko zaczyna się w miarę normalnie. Ba, powiedziałbym nawet, że książkę się dobrze czyta i nawet wciąga. Pomaga w tym fakt, że rozdziały rzadko kiedy są dłuższe niż 10 stron, a całość to jedna z najkrótszych pozycji – ma tylko 240 stron. Chyba tylko dzięki temu przeczytałem ją całą, bo naprawdę wiele razy chciałem ją odłożyć.

Słuchajcie, nie będę dalej owijał w bawełnę: Krąg Nienawiści jest fatalną książką. I nie dlatego, że jakoś subiektywnie nie przypadła mi do gustu. To jest książka pełna feministycznej indoktrynacji najgorszego sortu. Takiej, jakiej można się spodziewać z najskrajniejszych współczesnych portali. Takiej, która nie ma żadnego sensu, nie trzyma się kupy, która sprawia, że człowiek ma ochotę sobie wydłubać oczy i zadaje sobie pytania:

Co ja właściwie ku*wa czytam?!

Trzeba przyznać autorowi, że w pewnym sensie wyprzedzał swoją epokę. Nie spodziewałem się tego po książce z 2006 roku. Chyba nie spodziewał się też Blizzard, bo wydarzenia z tej książki zostały później przemilczane: nie ma o nich słowa w kronikach, a postacie poboczne nie pojawiają się nigdzie indziej, chociaż była ku temu okazja.

I co oczywiście najzabawniejsze: to fantasy. Nie zwróciłbym w żaden sposób uwagi na kobietę w wojsku, czy kobietę-maga. Jest to kompletnie “normalne” w świecie Warcrafta. Jednak jednym z najczęstszych (poważnie!) zdań w książce jest:

Musiała pracować dwa razy ciężej, bo jest kobietą.

A wszystko okraszone “argumentami”, które odrzucają podstawową biologię, albo robią niesamowitą ku*wę z logiki.

Czy kobiety powinny być w wojsku?

Mogliście zauważyć, że inne moje recenzje są raczej krótsze. Tu jednak pozwolę się sobie rozpisać. Po pierwsze: chcę przedstawić konkrety z książki, żeby nie było, że rzucam błotem bez powodu. Po drugie: jeśli przerzucę słowa na papier, pomoże mi to trochę przetrawić żenadę, jaką jest ta książka. Informuje: pojawią się delikatne spoilery, aczkolwiek nie fabularne. No to lecimy.

Nie będę kłamał: Keith R.A. DeCandido nie zrobił sobie dobrej reklamy Kręgiem Nienawiści. Istnieje powiedzenie, które idzie mniej więcej tak:

Postaci w książce są tylko tak inteligentne, jak inteligentny jest ich twórca.

Jest taka scena, która idealnie pokazuje to w praktyce. Otóż jedna stara baba stara się podważyć obecność kobiety w wojsku. Zapytana o powód, nie umie odpowiedzieć, pada klasyczne “bo tak”. Ma to symbolizować brak argumentów przeciwników wcielania kobiet do wojska. Tymczasem prawdziwym powodem takiej odpowiedzi jest fakt, że autor nie zna podstawowej biologii lub co gorsza: odrzuca ją, bo naprawdę wierzy, że kobiety mają fizyczne możliwości równe mężczyznom. Nie mają. Pamiętajcie: jeśli uważacie inaczej, dyskusje powinniście prowadzić nie ze mną, a z podręcznikiem do biologii dla szkoły podstawowej.

Krąg Nienawiści czy feministyczne bingo?

To jednak tylko jedna scena. Wspomniane “Musiała pracować dwa razy ciężej, bo była kobietą” w różnej formie pada w książce kilka razy. I za każdym razem po chwili pada stwierdzenie, które kompletnie temu przeczy. Momentami jest to doprawdy niesamowite, jakiego samozaorania dokonuje pisarz.

Zatrzymajmy się na dłużej przy kobiecie w wojsku. Powtórzę się: w fantasy nie jest to w żaden sposób dziwne. Dziwne jest podkreślanie, że z jednej strony goli włosy na krótko, a z drugiej strony… nie goli włosów na nogach, albo stara się “spłaszczać” piersi, żeby nikt na około nie rozpoznał w niej kobiety. Ok, może ma po prostu “problemy”.

A może i nie, bo też pije więcej od facetów. Czemu “męskość” udowadnia się zalewaniem pały? Dla kogo picie na umór jest cnotą?! Dla autora – to jego projekcja. Oczywiście idzie to w parze z totalnym je*aniem w facetów, nawet w tych, którzy w łańcuchu dowodzenia są nad nią. Taka to wojskowa. Brak szacunku do mężczyzn to jednak osobny temat, który pojawi się później.

Weselej się robi, gdy pojawia się jej backstory. Wiecie jak w jej przypadku “musiała pracować dwa razy ciężej, bo była kobietą” wyglądało w praktyce? Tata jej kupił miejsce w szkole wojskowej. W dodatku pochodziła z wojskowej rodziny,  gdzie żołnierzami poza ojcem było też wielu jej braci. Najpewniej od dziecka chłonęła pewne zwyczaje, zachowania lub po prostu musztrę, co raczej ułatwiało, niż utrudniało. Kto by się tam jednak przejmował logiką, kiedy trzeba pchać swoje urojenia do narracji.

Uważacie, że to było fatalne? No to zaczekajcie, bo to tylko pierwsza postać, dopiero się rozkręcam.

Czy kobiety powinny czarować?

Aegwynn to jest dopiero niezłe ziółko. Kobieta ma taki “temperament”, że pojawia się kolejny z ulubionych wątków wszystkich feminoidów: to nie gwałt, gdy robi to kobieta”. To “umiejętne uwodzenie”, a poza tym odbyło się to “w imię zasad i odpowiedzialności”. Ja pier*dole. Do wartości opartych na dupie jeszcze wrócimy.

Aegwynn miała trudno dzieciństwo, bo wiecie… jej rodzice chcieli, żeby wiodła normalne, bezpieczne życie w trudnym świecie. W świecie, w którym nie zostawało się magiem ot tak o. Jak w jej przypadku objawiło się to całe “musiała pracować dwa razy ciężej”? Otóż… najpierw miała szczęście, że została wybrana uczniem maga. Następnie jej mentor pomógł jej zdobyć wiedzę i umiejętności, których jako nowicjuszka nie powinna posiadać. Dzięki temu była “lepsza” od innych i została wybrana guardianem. Gdy jej koledzy zaczęli protestować, stwierdziła, że z jednym… przestanie chodzić do łóżka.

Wątek romansu nie istniał w tej książce poza tym jednym momentem: jak typowa feministka, która coś gada o ciężkiej pracy, swoją największą wartość widzi… w swojej c*pie. Można by pomyśleć, że może chociaż miała szacunek do swojego mentora. Miała na tyle, że nazwała jego imieniem… swojego zwierzaka. Jakbym słyszał współczesnych psiarzy. Ta książka naprawdę wyprzedzała swoją epokę, aczkolwiek nie jest to komplement.

Aegwynn ma oczywiście same najlepszy cechy typowej “silnej kobiety”. Pogardza innymi, jest wyjątkowo toksyczna w obejściu, wszystko wie lepiej, nawet jeśli chodzi o łamanie zasad wypracowanych przez stulecia.

Jej charakter się objawia w kontynuacji ambarasu z wyborem ją na guardiana. Wybór był jednomyślny, co oznaczałoby, że chociaż rada wierzy w jej umiejętności, prawda? Otóż nie, bo wg bohaterki wyboru dokonali “niechętnie” (bo była kobietą):

Żałowali tego, ale nie mieli wyboru – byłam najlepsza.

Oczywiście jej błąd miał katastrofalne skutki dla całego świata i historii Azeroth, ale i tak przeczytamy fikołka, który to usprawiedliwia.

Jak “silna kobieta” wybiera mężczyznę do rozpłodu?

Bo “był wolny od uprzedzeń” (był też potężnym magiem, co miało sprawić, że i dziecko będzie, ale no, najwidoczniej nie było to aż tak istotne). Po scenie gwałtu mamy jeszcze przeuroczą scenę jak facet, który miał nadzieję na związek i założenie rodziny, zostaje w niesmaczny sposób potraktowany jak dawca spermy. Potrzebuje chwili, żeby uświadomić sobie, że został podstępnie wykorzystany. Nie znajdziecie tam dla niego jednak choćby odrobiny empatii, jak dla ofiary. Jest traktowany jak debil, bo… się nie domyślił. Bo jak “zwykły” facet, mógł w ogóle podejrzewać, że “taka” kobieta będzie chciała się z nim związać? Może to solidarność plemników z fikcyjną postacią, ale nie mogę na tą sceną patrzeć inaczej: wyobrażacie sobie ten moment, gdyby odwrócić płcie?

Szczęśliwie wszystko poszło po myśli Aegwynn i ta zaszła w ciążę. Oczywiście była rozczarowana faktem, że pobłogosławiło jej chłopcem, a nie dziewczynką. Oczywiście przez dziewięć miesięcy ciąży pracowała, bo ma to sens. Oczywiście po porodzie… podrzuciła dziecko do wychowania ojcu “dla jego (dziecka) bezpieczeństwa”. Ona ma ważniejsze rzeczy do roboty.

Jeśli miałbym jakoś podsumować postać Aegwynn… to udowodniła, że kobiety nie powinny zostawać magami. Tak jak nie nadają się do wojska. Odnoszę jednak wrażenie, że autor miał zupełnie inny zamiar, pisząc tego gniota.

Silne kobiety i słabi faceci

Silne kobiety to jedno, ale książka o nich nie mogłaby się obyć bez… słabych facetów. W jednej scenie wojskowy babochłop strasznie chciał udowodnić, że jej przełożony jest toksyczny. Ze sceny jednak nic takiego nie wynika: ona wie lepiej, więc on jest zły. Sytuację ratuje sam facet, który co prawda zauważa, że to ona była wobec niego toksyczna, to po chwili sam się określa “aroganckim”. Po czym zaczyna się zastanawiać, czy może nie powinien jej szanować.

Przypadek? Nie sądzę. Inny dowódca wojskowy (z którym oczywiście, że baba też miała problem) też w kulminacyjnej scenie dokonuje coming outu jako tchórz. W dodatku zaczyna wzdychać, że “może, gdyby tu była ze mną to wiedziałbym, co robić”. No kto by się spodziewał takiego obrotu spraw?

Zasadniczo nawet Thrall jest przedstawiony jako impulsywny i niezbyt przewidujący lider, co kompletnie nie współgra z jego postacią.

Krąg Nienawiści nienawidzi swoich czytelników

Nie jest żadną tajemnicą, że WoW poszedł za modą trochę w lewo, więc do nowszych tytułów podchodziłem z małą rezerwą, w końcu czemu nie miałoby to też dotknąć książek? Tymczasem w Smoczej Wojnie nic takiego nie zauważyłem, a została napisana przez kobietę i opowiada historię dwóch przyjaciółek.

Zupełnie, jakby nie chodziło o płeć, a o słaby scenariusz i prymitywną indoktrynację. Krąg Nienawiści wręcz ciężko uznać za powieść, a raczej za zbiór pretekstów do wygłaszania swoich “mądrości”, które można by ująć w feministycznym bingo.

Podobne wpisy

  • |

    Dzień Smoka

    Dzień Smoka to jedna z pierwszych (jeśli nie pierwsza) książka napisana jako fabularne rozszerzenie gier. Wydana jako pierwsza z oryginalnej „trylogii” (książki w niej nie były powiązane ze sobą) przez co wielu z nas zaczynało właśnie od niej. Co najważniejsze: jest to świetna lektura i stanowi bardzo dobry punkt wejścia do świata Warcrafta. Kluczowe fakty…

  • |

    Wolfheart

    Wolfheart to w zasadzie najlepsze źródło wiedzy o uwielbianym królu Sojuszu, czyli Varianie Vrynnie. Blizzard przez lata miał problem, żeby dać mu ciekawą historię w grze (pamiętacie „próby” w Pandarii?). W wersji książkowej wyszło to znakomicie. Kluczowe fakty o Wolfheart Autor: Richard A. Knaak Rok wydania: 2011 Miejsce w chronologii Warcrafta: Kolejny wstęp do Cataclysmu Ważne…

  • |

    Smocza Wojna

    Dragonflight był w pewien sposób resetem fabularnym dla World of Warcraft po fiasku jakim były Shadowlands. Blizzard wrócił do pewnych tematów i wyciągnął z kieszeni smoki, czyli coś, co niedźwiadki lubią najbardziej. Zupełnie nowa kampania bez jakiejkolwiek podbudowy wymagała jednak jednego: książki, która tą podbudowę przesdstawi. Najlepiej rok po premierze dodatku, żeby niczego nie zapomnieć. Tym…

  • |

    Malfurion

    Malfurion to bardzo ciekawa rzecz. Wiecie, czemu Malfuriona prawie nie ma w WoW-ie? Ta książka zawiera odpowiedź na to pytanie (chociaż nie wprost). W dodatku polski wydawca zdecydował się na dosyć ważną, ale raczej prawidłową, zmianę.  Kluczowe fakty o Malfurionie Tytuł oryginalny: Stormrage Autor: Richard A. Knaak Rok wydania: 2010 Miejsce w chronologii Warcrafta: Między WotLK-iem i…

  • |

    Ostatni Strażnik

    Wiele serii rozpoczyna się od gruntownego zarysowania tła i przybliżenia lore, często kosztem akcji. Dokładnie taki jest Ostatni Strażnik, który z dokładnie tych powodów powinien być przeczytany jako pierwszy. Mocno przegadany, ale nie nudny, chociaż fani znający „podstawy” Warcrafta mogą nie dowiedzieć się z tej pozycji nic nowego. Kluczowe fakty o Ostatnim Strażniku Tytuł oryginalny:…

  • |

    Narodziny Hordy

    Wraz z premierą World of Warcraft Blizzard zabrał się na poważnie za „produkcję” książek, które „poszerzały” lore gry, a w rzeczywistości często bywały wprowadzeniem do kolejnych dodatków. Dla wielu to zaskoczenie, ale Narodziny Hordy to pierwszy taki tytuł, który jest wprowadzeniem… do The Burning Crusade. Kluczowe fakty o Narodzinach Hordy Tytuł oryginalny: Rise of the…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *