Władca Klanów
Władca Klanów to jedna z tych książek, która jednocześnie jest dosyć ważna, bo opisuje mocno podstawowy lore, a jednocześnie może być uznana za niezbyt ciekawą… bo przedstawia mocno podstawowy lore, który każdy zna. Na szczęście Christie Golden nie pisze złych książek, więc w sumie nie ma się nad czym zastanawiać.
Kluczowe fakty o Władcy Klanów
- Tytuł oryginalny: Lord of the Clans
- Autor: Christie Golden
- Rok wydania: 2001
- Miejsce w chronologii Warcrafta: Władca Klanów opisuje wydarzenia ze wstępu do Warcrafta 3, czyli oswobodzenie się orków z obozów koncentracyjnych i zjednoczenie.
- Ważne postacie: Thrall, Orgrim Doomhammer, Drek’Thar
Kiedy przeczytać Władcę Klanów? Sprawdź w kolejności czytania książek Warcrafta.
O czym jest Władca Klanów?
Christie Golden we Władcy Klanów przedstawia z bliska wydarzenia, które doprowadziły do wyzwolenia i zjednoczenia orków oraz jak Thrall dochodzi do władzy i staje się tytułowym liderem swojej rasy.

Gdzie kupić Władcę Klanów?
Jako część pierwszej „trylogii” Warcrafta Władca Klanów jest dosyć trudno dostępny. Z tego, co mi wiadomo, w Polsce nie dostał drugiego wydania z serii Blizzard Legends, co jeszcze utrudnia temat.
Ten artykuł zawiera linki partnerskie. Jeśli dokonasz zakupu po ich kliknięciu, mogę otrzymać skromną prowizję, która wspiera utrzymanie portalu. Dziękuję za wsparcie!
Jednocześnie jak to często bywa, jest dosyć sensownie dostępny używany w wersji angielskiej.
- Pierwsze wydanie: https://warcraftbooks.pl/LordoftheClans1Wyd
- Wydanie z serii Blizzard Legends (zazwyczaj tańsze): https://warcraftbooks.pl/LordoftheClans2Wyd
Po angielsku Władca Klanów jest również dostępny jako część Warcraft Archive:
Ciekawostki o Władcy Klanów
- Wydarzenia przedstawione w dungeonie z TBC Escape from Durnholde różnią się od tych przedstawionych w książce z powodu infinite dragonflight.
- Oryginalne wydanie:


Niewolnik, gladiator, szaman, Władca Klanów – recenzja
Christie Golden poradziła sobie z niejednym “trudnym” materiałem. Była w końcu delegowana do “biografii” Arthasa, czy Sylvany, które ze względu na przyjętą formę nie są najlepsze, ale pisarka i tak sprawiła, że dobrze się to czyta. W tym przypadku muszę jednak przyznać, że jest to chyba jej najsłabsza książka. Czemu? Wyjaśniam w recenzji Władcy Klanów.
Historia “zielonego Jezusa” nie należy do najciekawszych
Na obronę autorki należy wspomnieć, że jest to jej pierwsza książka w uniwersum Warcrafta, więc może potrzebowała coś napisać na rozgrzewkę. A może to kwestia braku odpowiedniego tematu? To w sumie mój największy zarzut do Władcy Klanów: wydaje się, że w historii Thralla po prostu nie ma wystarczająco materiału, żeby zrobić z niej ciekawą lekturę.
Władca Klanów jest mocno przegadany i raczej nudny. Plączą się w nim wątki obyczajowe i to z gatunku tych mocno niepokojących. I wcale nie mam tu na myśli niewolnictwa. Christie zresztą jedyny raz wplata tu wątek podobny do tego, który można znaleźć w Kręgu Nienawiści, czyli “musiała pracować ciężej, bo była kobietą”.
W tym przypadku ciężko mi to jednak ocenić jednoznacznie negatywnie, bo stronę później ta wspomniana kobieta spotyka się z konsekwencjami swoich zaniedbań i ponosi za nie odpowiedzialność. Ciężko mi powiedzieć, czy autorka się czasem po prostu nie nabija z takich wątków, ponieważ jednocześnie dla innej, ważniejszej bohaterki, nie była tak miło nastawiona, a i sam wątek nie pojawia się nigdy więcej w jej twórczości.
Co z tą brutalnością?
Zauważyliście, że można czytać o potyczkach, bitwach, czy pełnoprawnych wojnach (jak w Falach Ciemności), gdzie przedstawiciele wszelkich ras giną setkami, jeśli nie tysiącami, a i tak całość nie wydaje się brutalna? To jak współczesne filmy Marvela, gdzie ciągle się tłuką, ale magicznie przez brak krwi nie odbieramy tego, jak nic złego. W Hollywoodzie mają obcykane jak oszukiwać nasze mózgi i instytucje określające minimalny wiek widza.
Książki Warcrafta nie są zasadniczo w żaden sposób inne. Czy którakolwiek z nich wydała się wam brutalna? Nie sądzę. Jedyne co mi teraz przychodzi na myśl to momenty z Dawn of the Aspects lub Smoczej Wojny, gdzie latające gady wyrywają sobie skrzydła lub przegryzają szyję. To jednak zwierzęta, więc to też nas nie dotyka ten sam sposób. Wystarczy jednak jedno odstępstwo i od razu łapiemy spore “co do ch…”.
Czemu o tym piszę?
Ponieważ Władca Klanów ma właśnie jeden taki moment, który kompletnie wywala poza skalę, człowiek się tego kompletnie nie spodziewa. Znając historię, wiedziałem, co się wydarzy, ale okazało się, że nie miałem pojęcia, JAK to się wydarzy i szczerze mówiąc, to wbiło mnie w fotel. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że pasuje to, jak pięść do oka.
Książka na ogół strasznie przynudza i nagle JEB obuchem po łbie. Po czym do końca znowu jest poziom kapiszona. Nie stracicie wiele, odpuszczając tę pozycję, a przynajmniej nie czytając jej w pierwszej kolejności.
